Być numerem jeden w świadomości wielu

Być numerem jeden w świadomości wielu to sztuka – tak jest w biznesie. Ale można też osiągnąć taką pozycję dzięki sztuce – tak jest w biznesie społecznie odpowiedzialnym.

Dowód? Odnaleźć go można w  krótkiej historii firmy rodzinnej i fundacji, jaka powstała z inicjatywy właściciela tej firmy oraz historii pewnego obrazu.

Biznes

Amerykański biznesmen Jacob S. Rogers (1824-1901) zarządzał firmą rodzinną w branży kolejowej w drugim pokoleniu. Przejął tę firmę po swoim zmarłym ojcu. Przeorganizował ją i, pod nową nazwą – Rogers Locomotive and Machine Works, firma odnotowywała wielkie sukcesy, stając się drugim producentem lokomotyw parowych w ówczesnej Ameryce.

Fundacja

Po śmierci Jacoba S. Rogersa, większą część jego fortuny, zgodnie z jego życzeniem, przekazano do Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Do dziś muzeum kontynuuje zakupy dzieł sztuki pod marką fundacji jego imienia – Jacob S. Rogers Fund.

Firma Rogersa przetrwała jeszcze do 1905 roku, a więc cztery lata po jego śmierci. Potem została przejęta przez American Locomotive Company. Ostatecznie nowa spółka zniknęła z rynku 1969 r., ale przetrwała pamięć o Jacobie Rogersie, dzięki jego fundacji na rzecz sztuki.

W ten sposób „numer dwa” w produkcji lokomotyw sprzed ponad wieku stał się dzisiaj „numerem jeden” w świadomości wielu. Jest to możliwe dzięki zaangażowaniu jego majątku w budowanie wartościowych kolekcji sztuki przez jedną z najważniejszych instytucji kultury na świecie.

Sztuka

Obraz „The Harvesters” („Żniwiarze”) Pietera Brugela (foto) został namalowany w 1565 r. na zamówienie bogatego marszanda z Antwerpii Nicolaesa Jongelincka. Kilkaset lat później (w 1919 r.) obraz został nabyty przez Metropolitan Museum of Art dzięki fundacji Jacoba Rogersa.

„…to co po nas zostanie
będzie jak płacz kochanków
w małym brudnym hotelu
kiedy świtają tapety.”

– Zbigniew Herbert

Pieter Bruegel – Harvesters – Żniwiarze, 1565 r.

Oglądając obraz zwróć uwagę na detale, które tworzą opowieść zawartą w tym dziele:

/ Dariusz Szulc

Autor:Dariusz Szulc

Wstaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *