„Monotypie i inne karty pamięci” – grafiki Anny Foryckiej-Putiatyckiej

Annę Forycką-Putiatycką poznałem w Warszawskim Okręgu Związku Polskich Artystów Plastyków, podczas przygotowań jednej z wystaw, która miała niebawem się odbyć. Nie miała to być wystawa Anny, ale niemieckiego malarza Berndta Schwarzera. Omawialiśmy wówczas sprawy ekspozycji jego prac w galerii DAP1, planowaliśmy konferencję prasową wspólnie z przybyłymi pracownikami ambasady niemieckiej, której ambasador był patronem honorowym.

Jak zawsze uśmiechnięta i pełna radości Anna wręczyła mi wówczas katalogi wystaw, których była kuratorem. Były to wystawy malarstwa inspirowane muzyką.

Skąd inspiracja muzyką?

Sięgnąć trzeba do historii sprzed ponad dziesięciu lat. Anna Forycka-Putiatycka prowadziła wówczas swoją galerię na Saskiej Kępie, gdzie pewnego razu przyszedł Tadeusz Konwicki i zaproponował wystawę prac swojej zmarłej żony Danuty Lenicy-Konwickiej (córki Alfreda Lenicy). Uważał, że za mało doceniał jej twórczość rysunkową dla dzieci (ilustrowała „Świerszczyk” i „Płomyczek” – bardzo popularne wówczas pisemka dla dzieci). Anna ku jego radości powiedziała: „zgoda” i… zaraz została obsypana mnóstwem prac Pani Danuty – rysunkami i misternie wykonanymi akwarelami. Tadeusz Konwicki nie ukrywał swojego szczęścia. Nazajutrz do galerii Anny trafił też z poznańskiej Galerii ABC i Arsenału depozyt ponad 40 obrazów, monotypii i akwarel jego teścia, a jej ojca – Alfreda Lenicy. Wystawę wówczas otwierał osobiście Tadeusz Konwicki w asyście Wojciecha Makowieckiego. Przybyły tłumy gości z aktorami i ludźmi kultury. Pisarz był promienny, dumny i wzruszony takim uhonorowaniem prac jego żony i Teścia.

Prace Alfreda Lenicy, które Anna otrzymała w depozycie były starannie oprawione. Były to głównie prace na papierze, monotypie i akwarele, trochę też malarstwa figuratywnego. Szczególny kontakt Anny Foryckiej-Putiatyckiej  z autentycznymi dziełami tego malarza i muzyka zarazem – Alfred Lenica swojego czasu zarabiał głównie koncertując – nasunął Annie myśl połączenia tych dwóch dziedzin sztuki. Tak się zrodził pomysł powołania do życia Grupy Twórczej Symfonia.

Poza tym marzenie Anny Foryckiej-Putiatyckiej zajmowania się grafiką mogło zostać zrealizowane, bowiem monotypia, jako grafika warsztatowa nie wymaga pras graficznych, których nie miała. Tak stopniowo powstawały kolejne prace na papierze. Anna kontynuowała i rozwijała pomysły swojego Mistrza. Wszystkie jej prace wykonane na wysokiej jakości papierze są unikatowe, sygnowane stemplem suchym z symbolem jednorożca.

„Podejmując tematy muzyczne zaczęłam poszukiwać kodów, dzięki którym malarstwo można przełożyć na muzykę – malarstwo rozgrywa się w czasie, a w muzyce ważny jest element ruchu. Dla mnie muzyka to abstrakcja, więc eksperymentowałam. Rozwiązanie znalazłam w formie monotypii” – mówi Anna Forycka-Putiatycka.

Tradycja zobowiązuje

Anna Forycka-Putiatycka z grafiką zetknęła się już w dzieciństwie. Urodziła się w rodzinie grafików i drukarzy. Jej dziadek i ojciec wybudowali Zakłady Graficzne w Poznaniu. Firma istniała od początku XX w. na poznańskich Garbarach – Zakłady graficzne Piliczek i Putiatycki. Po pożarze w 1937 r. odbudowane na Jeżycach i unowocześnione jako samodzielna już rodzinna firma – Zakłady Graficzne M.T. Putiatycki. Drukarnia zaczęła zyskiwać renomę. Duży budynek na rogu ulic Bukowskiej i Polnej w Poznaniu posiadał najnowocześniejsze maszyny offsetowe. Ojciec Anny kształcił się w Niemczech i we Francji, jego siostra Alina na wydziale grafiki  PWSSP w Poznaniu, zaś jej matka ukończyła ASP w Warszawie. Rodzina przygotowywana była wszechstronnie do pracy w Zakładach Graficznych, gdzie zajmowano się drukiem książek, plakatów itp. Po wybuchu wojny zakłady przejęte zostały przez Niemców, a potem upaństwowione przez władze PRL. Wegetując na wsi w bardzo trudnych warunkach, najbliżsi Anny szybko zmarli. Wtedy to Anna postanowiła kontynuować tradycje rodzinne i podjąć studia plastyczne w PWSSP w Poznaniu.

Wszystkie prace graficzne, o czym dowiedziała się dużo później robione przez studentów drukowane były w drukarni jej ojca – wówczas Poznańskich Zakładach Graficznych im. Kasprzaka. Anna studiowała architekturę wnętrz,  gdzie trafiła na wybitnych profesorów Tadeusza Brzozowskiego, Stanisława Zamecznika, Andrzeja Kurzawskiego i niezapomnianego Rektora Stanisława Teissera, którzy starali się, aby jak najwięcej skorzystała na studiach. Życzliwość z jaką się spotkała, jako córka nieżyjącej malarki i właściciela graficzno-drukarskiej firmy rodzinnej zobowiązywała ją podwójnie do pracy twórczej.

Te wszystkie wspomnienia przetrwały do dzisiaj. Znów po prawej stronie Wisły w Warszawie zostały wyeksponowane monotypie – tym razem, nie Lenicy, ale Anny Foryckiej-Putiatyckiej. Była to wystawa szczególna ze względu na pamięć o ludziach, miejscach (nawiązywał do tego tytuł wystawy: „Monotypie i inne karty pamięci”). To, co doświadcza człowieka, choćby było najstraszniejsze w swoim czasie, dać może impuls do działania, nową energię, radość tworzenia i życia na nowo. Wspaniałe, rzadkie monotypie inspirowane osobistymi wspomnieniami artystki Alfreda Lenicy.

Czas warszawskiej wystawy dobiegł końca, być może wkrótce prace Anny Foryckiej-Putiatyckiej będzie można obejrzeć w Poznaniu. Teraz zapraszam na wystawę wirtualną na stronie artventure.pl.

 

 11.Tosca, monotypia ,53x36,2013 r

 
 18.Moje boje,monotypia 50x36cm, 2012 r
 26.Taniec z motylem I, monotypia, 54x36 cm 2014 r

 

Autor:Dariusz Szulc

Wstaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *