Sacrum i profanum. Pragnienia i lęki w malarstwie Joanny Salskiej

I Cannot Run / Mixed Media / Joanna Salska

Obrazy Joanny Salskiej są niepokojące. To najczęściej wyrażana opinia na ich temat. Zgromadzone na wystawie w galerii Apteka Sztuki prace zmuszają do poszukiwania sposobów ich interpretacji. Nie można  ich zobaczyć i odejść obojętnym. Oddziałują na podświadomość, która działa tym skuteczniej na rzeczywistość im bardziej sugestywne są doznanie. Dlatego tak usilnie odbiorca szuka odpowiedzi niczym bezpiecznego wyjścia z mrocznych zakamarków podświadomości. Chce uciec. Rzeczywistość ma być piękna i łatwa. Sztuka nie musi być odpowiedzią na takie oczekiwania. Temat prac Joanny ma wiele mrocznych sekretów i odniesień do popkultury, indywidualnych cech człowieka i schematów społecznych.

 

Rejected Visage / tempera and oil / Joanna Salska

Prace z cyklu „Attic” ukazują twarze, a każda z nich przedstawia historię, nawet jeśli nieświadomie. Joanna Salska interesuje się tym, jak twarz wyraża traumę lub pewnego rodzaju „pęknięcia” mogą być dowodem rozdziału pomiędzy indywidualną psychiką a konwencjami społecznymi. Wizualizuje te „pęknięcia” i podziały wykorzystując lalki lub maski, a także modele.

Joanna Salska tworzy swoje prace na płaszczyźnie kwadratu, który jest właściwy tak dla portretu, jak pejzażu, jednocześnie stanowi dyskretne ramy funkcjonowania człowieka. Salska postrzega swoją pracę jako swego rodzaju „psychologiczny projekt wykopaliskowy”, koncentrując się na znalezieniu niezapośredniczonej jaźni w skompromitowanej jaźni oczekiwań społecznych.

Highway Patrol / tempera and oil on masonite / Joanna Salska

Wizualizacja słabości i kruchości człowieka jest próbą i sposobem zmierzenia się z realnym problemem. Łatwiej zrozumieć jest to, co nazwane, zwizualizowane. Gdyby jednak odwrócić zaproponowaną interpretację, wówczas obraz staje się sugestią, projekcją. Sugestia to silne wpływanie na człowieka i jego umysł, tak aby zrobił i zareagował w sposób do którego sam zdobywa przekonanie. Sugestia działa przy różnych emocjach, im silniejsze tym lepszy wynik. Odwrócenie interpretacji zmierzać już może do scenariusza filmu grozy. Dlatego prace mogą wywoływać niepokój. Wszystko zależy od punktu wyprowadzenia głównej myśli analitycznej.

Ruthie / tempera and oil on masonite / Joanna Salska

Lalki są już zużytym tematem horrorów, są dzisiaj ich farsą. To dość duże uproszczenie, ale podczas zwiedzania wystawy, taki interpretacyjny wentyl bezpieczeństwa może się przydać. Jeśli zdecydujemy się na taką radykalną zmianę perspektywy – takie odczytanie wywraca na nice przedstawiony na płótnie obraz, zarazem „prze-NIC-owując”  w innym sensie, a mianowicie oddając cały świat we władanie nicości.

Obrazy z cyklu „Masks and Mirrors” są intuicyjne. Artystka nakierowana jest na temat i obsesyjnie bada go dobierając media. Joanna oscyluje pomiędzy formami i połączeniem ich w jedną geometryczną całość.

Please stand back, there’s nothing to see here / tempera and oil on masonite / Joanna Salska

Jaki pędzel zanurzony w farbie namaluje oddech? Jak mówi Psalm 135, uczynione ludzką ręką podobizny bogów „mają usta, ale nie mówią, mają oczy, ale nie widzą. Mają uszy, ale nie słyszą; i nie ma tchnienia w ich ustach” To wszystko bowiem, nie pochodzi z tego świata. W chrześcijaństwie Boskie Słowo staje się cielesnością. Z Niego, i tylko przez Nie „przychodzą wszystkie i wyjaśniają się wszystkie cechy jakiejkolwiek cielesności” Nawet najdoskonalsza podobizna nie potrafi zaprowadzić nas tam, skąd pochodzi nasze istnienie, czyli do Słowa, które stało się ciałem. W obrazach próbujących naśladować życie zawsze odnajdziemy jakąś wersję martwej natury. Dzieła mistrzów zabawiają się naszą tęsknotą.

Lalki z pękniętymi głowami, zapadłymi źrenicami oczu, już bez złotych loków i szarą patyną na policzkach są zapowiedzią nieodwracalnego. A może są przepowiednią. To kwestia czasu. Jego linearność jest naszym sposobem uporządkowania spraw. Ale to on jest władcą. Deja vu, jakiego doznajemy jest takim błyskiem przeszłości, ale czy nie dokonujemy czasem projekcji, nie kusimy losu? Czas chełpi się władzą nad całym światem „To ja, co złych i dobrych nękam i hołubię, / W błąd wpędzam, błąd obnażę, wszystko poddam próbie /  […] prawo piszę sobie / Sam, i przekreślam; mogę w jednej dobie / Obyczaj siać i plewić”( Shakespeare). W pracach Joanny można doszukać się refleksji nad przemijaniem, nad tym co nieuchronne, co nam zapisane. Żyć z tym będziemy, krzyż swój niosąc.
W portretach Joanny każda z tych osób ma swoją historię, która lubi się powtarzać, raz jako dramat, drugi raz, jako farsa.


Mrs. Randezvous / tempera and oil / Joanna Salska

Prace w jasnych kolorach już z daleka przyciągają uwagę. Światło oddane kolorem jest ciepłe, miękkie, uwodzi widza. Odbiorca zbliża się do nich jak ćma do światła płonącej świecy. Z bliska, można poczuć już pewny niepokój. Czy za maską jest jeszcze życie?  Tak zmyślnie obraz udaje tu życie, jak sen udaje śmierć.

Nasuwa się tu nieodparte skojarzenie z dramatyczną końcówka „Któla Leara” Shakespeara, gdy oszalały z bólu ojciec, tuląc w ramionach bezwładne ciało umiłowanej Kordelii, usiłuje wmówić sobie, że przyłożone do jej ust piórko porusza się; że lusterko zachodzi parą. W pracach Joanny portrety w maskach lub podzielone w kształcie ciętych figur geometrycznych również chciałoby się sprawdzić piórkiem i lustrem – czy tam jest jeszcze życie. Czasami los bywa okrutny, a my chcemy, by było tak, jak dawniej, może w dzieciństwie, kiedy wszystko było prostsze. Lalki z dzieciństwa miały złote loczki, niebieskie oczy i różowe policzki. Co z nich zostało dzisiaj? Obrazy Joanny – zwłaszcza z cyklu „Attic” nie pozostawiają złudzeń. „Oko boleści, zaślepione łzami, / Na wiele cząstek każdą rzecz rozbija. / Jak na obrazie, gdzie kształty ukrywa / Misterny Zamęt” – tak w pisał w Ryszardzie II Shakespeare.

Wystawę absolutnie trzeba zobaczyć, a potrwa ona jeszcze tylko do piątku 10 listopada br.

Joanna Salska mieszka i tworzy w Berkeley, w USA, ukończyła warszawską ASP. W jej pracach od wielu lat dominują portrety, maski, lalki – takie, jakie można by znaleźć na strychu starego domu. Jest też niezwykle ciekawy cykl „Alterrealizm” oraz (abstrakcyjne) „Pejzaże”. Obrazy na płótnie lub desce zagruntowanej białym podkładem są wykonane wprawną ręką, pewne pociągnięcia pędzla, delikatnie nakładana farba, łączy się z gestem pełnym ekspresji, swobody. Jednocześnie, w wielu pracach pojawia się detal, który jest precyzyjny, wyostrzony. Potęguje to percepcję obrazów. Artystka wykonuje za każdym razem ogromną pracę badacza zakamarków ludzkiej duszy, charakterów, aby sportretować ból i traumę pod postacią lalki czy maski. Rzadko pojawia się portret człowieka bez nałożonej przez artystkę maski. Portrety wykonane są dużym namysłem, są wnikliwe tak bardzo, że odbiorca nie może pozostać obojętny na dzieło, zmaga się on z interpretacją tych prac, próbuje znaleźć odpowiedź na z pozoru proste pytania o życie.

Autor:Dariusz Szulc

Wstaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *